"The Scandal" dzieli widzów! Za odważny, czy...za mało skandaliczny?
„The Scandal” miał premierę na Netflixie 18 września i właściwie od pierwszych godzin robi dokładnie to, co obiecywał tytuł: wywołuje dyskusje.
Tyle że niekoniecznie takie, jakich można było się spodziewać. Jeszcze przed premierą część internautów zastanawiała się, czy Son Ye Jin, jako żona Hyun Bina i matka, powinna przyjmować tak odważną rolę. Po premierze inni widzowie pytają z kolei: gdzie właściwie jest ten zapowiadany skandal?
Do tego dochodzą sceny Ji Chang Wooka i Nany, dyskusja o granicy między uwodzeniem a przemocą oraz bardzo różne oceny tempa i stylu serialu. Jedno jest pewne: The Scandal nie pozostawił widzów obojętnymi.
Son Ye Jin: aktorka czy „żona Hyun Bina”?
Pierwsza kontrowersja pojawiła się jeszcze przed premierą. The Scandal otrzymał w Korei kategorię 19+, a zapowiedzi jasno sugerowały, że Son Ye Jin nie wraca do telewizji w bezpiecznym, romantycznym wydaniu znanym części międzynarodowej publiczności z Crash Landing on You.
I właśnie wtedy część dyskusji przeniosła się z Lady Cho na prywatne życie aktorki. Pojawiły się komentarze kwestionujące, czy zamężna kobieta i matka powinna przyjmować rolę zawierającą erotykę i sceny intymne. India Today poświęciło temu zjawisku osobny tekst, wskazując na podwójny standard: role uwodzicieli czy niewiernych mężczyzn znacznie rzadziej są zestawiane z prywatnym życiem grających ich aktorów.
Sama historia ma zresztą przewrotny kontrapunkt. Son Ye Jin opowiadała, że podczas pracy nad serialem Hyun Bin pomagał jej ćwiczyć kwestie. Trudno o większy kontrast między internetową debatą o tym, „co wypada żonie”, a rzeczywistością, w której jej mąż pomaga jej przygotowywać się do roli.
Miał być skandal. Tylko czy naprawdę nim jest?
Po całej przedpremierowej dyskusji o kategorii 19+, erotyce i wyjątkowo śmiałej roli Son Ye Jin pojawiły się głosy, że serial jest… za mało skandaliczny.
India Today zwraca uwagę, że reżyseria chętnie wykorzystuje spojrzenia, dłonie, dotyk i fizyczny dystans pomiędzy bohaterami. Intymność jest obecna, ale rzadko staje się spektaklem samym w sobie. Recenzentka dochodzi jednak do przewrotnego wniosku: jak na produkcję zatytułowaną The Scandal, Netflix wydaje się dokładnie wiedzieć, której granicy nie chce przekroczyć.
To szczególnie interesujące, ponieważ materiał źródłowy nie należy do niewinnych romansów. Serial wyrasta z Niebezpiecznych związków Pierre’a Choderlosa de Laclosa, historii o seksie, manipulacji, władzy i traktowaniu uwodzenia jak gry. Koreańskie kino przeniosło ją już do Joseonu w filmie Untold Scandal z 2003 roku. Nowy serial Netflixa rozwija tę historię do ośmiu odcinków.
Czy po takiej kampanii i takim materiale źródłowym „The Scandal” mógł pozwolić sobie na więcej?
Ji Chang Wook: uwodziciel czy człowiek przekraczający granice?
Tutaj dyskusja robi się znacznie poważniejsza. Cho Won ma być największym uwodzicielem Joseonu. Ji Chang Wook gra mężczyznę, dla którego zdobywanie kobiet jest grą, a kolejna „niemożliwa” kobieta staje się wyzwaniem.
Tyle że współczesny widz patrzy na jego zachowanie inaczej. Granica pomiędzy uwodzeniem, manipulacją, presją i przymusem staje się jednym z najciekawszych problemów serialu. Koreańska krytyka zwraca uwagę na sceny, w których Cho Won narusza przestrzeń kobiet i narzuca swoją obecność. To, co w konwencji opowieści ma budować obraz Casanovy Joseonu, dla części dzisiejszej publiczności może być zwyczajnie niekomfortowe.
To zresztą część szerszego mechanizmu tej historii: bohaterowie nie tylko pragną innych ludzi. Próbują nimi sterować. Uwodzenie jest narzędziem zdobywania przewagi.
Ji Chang Wook i Nana. Scena, o której zaczęła mówić Azja
Po premierze uwaga widzów bardzo szybko skupiła się również na relacji Cho Wona i Hui-yeon. Jedna z odważniejszych scen Ji Chang Wooka i Nany zaczęła być szeroko komentowana przez chińskich internautów na Weibo. Dyskusja poszła tak daleko, że widzowie zaczęli analizować nawet techniczny sposób jej realizacji i zastanawiać się nad kostiumami wykorzystanymi podczas zdjęć.
To interesujące także dlatego, że przed premierą znaczną część zainteresowania „odważnością” produkcji skupiano na Son Ye Jin. Tymczasem po premierze to chemia Ji Chang Wooka i Nany oraz ich wspólne sceny zaczęły generować własną falę komentarzy.
Nana kradnie „The Scandal”?
Pierwsze reakcje widzów są bardzo podzielone, ale pochwały dla Nany pojawiają się wyjątkowo często. Hui-yeon daje jej wdzięczny materiał: kobietę, która na początku wydaje się pionkiem w cudzej grze, ale emocjonalnie może stać się jej centrum.
To ciekawy zwrot, bo The Scandal wchodził na Netflix przede wszystkim jako wielki powrót Son Ye Jin do dramy i jej ekranowe spotkanie z Ji Chang Wookiem. Tymczasem Nana coraz mocniej zaznacza swoją obecność w dyskusjach o serialu.
Piękny obraz czy piękna pustka?
W jednym punkcie krytycy wydają się dość zgodni: „The Scandal” wygląda znakomicie. South China Morning Post ocenił serial na 4/5 i zwrócił uwagę, że patriarchalne społeczeństwo Joseonu jest wyjątkowo dobrym tłem dla historii zaczerpniętej z Niebezpiecznych związków. Ograniczenia nakładane szczególnie na kobiety sprawiają, że seks, reputacja i pragnienie automatycznie stają się również kwestiami władzy.
India Today także chwali wizualny język produkcji i grę centralnej trójki. Z drugiej strony w pierwszych reakcjach publiczności powtarza się przeciwny argument: piękne zdjęcia nie wystarczą, jeśli przez osiem odcinków historia porusza się zbyt wolno.
I tu prawdopodobnie przebiega jedna z najważniejszych linii podziału. Dla jednych powolność jest częścią zmysłowości serialu. Znaczenie mają spojrzenia, gesty, milczenie i oczekiwanie. Dla innych jest to po prostu za mało historii rozciągniętej na osiem odcinków.
Więc o co naprawdę chodzi w tym „skandalu”?
Dla jednych skandalem są sceny erotyczne. Dla innych sama dyskusja o tym, czy zamężnej Son Ye Jin „wypada” je grać. Jeszcze inni patrzą na Cho Wona i pytają, czy romantyczny język „uwodziciela” nie przykrywa zachowań, które dzisiejsza publiczność ocenia znacznie surowiej.
A część widzów dochodzi do dokładnie przeciwnego wniosku: obiecano nam skandal, a Netflix ostatecznie zagrał bezpiecznie.
I być może właśnie dlatego The Scandal jest teraz ciekawszy jako przedmiot dyskusji, niż sugerowałaby kolejna zwyczajna historyczna opowieść o zakazanym romansie.
A Ty po któej jesteś stronie?
„The Scandal” przekracza granice czy wręcz przeciwnie: robi dużo szumu wokół historii, która ostatecznie okazuje się zaskakująco zachowawcza?
Więcej: The Scandal – opis dramy · Son Ye Jin · Ji Chang Wook · Nana
Źródła: Netflix / About Netflix, Netflix Media Center, India Today, South China Morning Post oraz pierwsze reakcje widzów i komentarze mediów azjatyckich po premierze.